24 Lipca ~ Oczami Anetki
Wczorajszy dzień mnie całkowicie wykończył. Ta sytuacja z Kamilem pomieszała mi w głowie ale po rozmowie z moim Sebusiem wszystko wróciło do normy, no powiedzmy, że prawie... Jednak dalej nie daje mi spokoju zachowanie Kamila.. Czemu? Dlaczego? W jakim celu? Nie wiem, w głębi siebie staram się tym nie przejmować. Obudziłam się około godziny 9, wpadłam na pomysł zrobienia mojemu misiaczkowi śniadania do łóżka. Wychodząc zobaczyłam Kamila, który gra cicho jakąś piosenkę, jednak nie umiałam wyłapać słów, a sama melodia zdawała się być melancholijna i smutna jakby znowu stracił osobę którą kocha, niezwykłe czyż nie? Jednak coś mnie zaintrygowało, kazało gdzieś w głębi poszukać słów piosenki, tak jakbym znała ją bardzo dobrze.
- Zobaczysz jak smutek i mrok jest w moim sercu, gdy Ciebie nie ma...
Przez chwilę, krótką chwilę zrobiło mi się go naprawdę żal, jednak uznałam to za chwilę słabości i zignorowałam to. Poszłam zrobić naleśniki, mam nadzieję że Kamil nie wyżarł całego syropu, znowu. W kuchni siedział ten mały szczur Killer, patrzył na mnie tak, jakby kazał mi wrócić tam albo to ja zaczynam świrować przez to wszystko.
- Wynocha. - Mruknęłam wskazując ręką w stronę drzwi. - Nawet mnie nie wkurzaj. - Dodałam cicho, dopiero wtedy raczył podnieść swoją dupę i pójść. Wrócił mi dobry humor, wyciągnęłam mp3 z kieszeni by włączyć muzykę, gdyż moja komórka dziwnie znikła. Zabrałam się do przyszykowania wszystkiego, cichutko sobie nucąc. W czasie, gdy patelnia się rozgrzewała doszłam do wniosku, że masa jest nieco zbyt gęsta i trzeba dodać troszeczkę mleka. Tak więc sięgnęłam do lodówki, ale ku mojemu zaskoczeniu drzwiczki się od czegoś odbiły.. po chwili już widziałam z czym się spotkały - z twarzą Kamila. Uśmiechnęłam się mimowolnie, dolałam mleka i odłożyłam je z powrotem. Dokładnie zamieszałam, wylałam pierwszą porcję na patelnię i zauważyłam, że nie schowałam margaryny. Westchnęłam, chciałam ją odłożyć, jednak ktoś, tzn Kamil, musiał stać bezpośrednio za mną, gdyż wystraszyłam się i margaryna wylądowała na jego twarzy roztarta. Zdusiłam w sobie śmiech, nie mogę się śmiać, ale uśmiech tak czy siak pojawił się na mej twarzy.
- Ups? - Starałam się by wyglądało to na akcje zaplanowaną, on nie może wiedzieć, że wystraszyłam się go. Co to to nie! Nie przyznam się do strachu przed nim.
- Przepraszam, ale czy ja wyglądam jak patelnia do smarowania? - Mówił to z małym podirytowaniem, ale tak, jakby to co było wcale się nie wydarzyło, coraz bardziej jestem przekonana, że to był sen..
- Hmm.. Owszem. - Przekręciłam naleśnika na drugi bok, sięgnęłam po jedno z jajek, które też nie schowałam.. jakby ktoś chciał, bym je rozwaliła mu na głowie. Z uśmiechem obróciłam się do niego i na szczycie głowy rozbiłam i rozsmarowałam to właśnie jajko. Jego mina, wyrażająca wściekłość, gniew, bezsilność... coś co napawa mnie większym optymizmem, niż słuchanie jakiejś tam muzyki.
- Mmm jak pięknie. - Wredny uśmiech nie schodził mi z pyszczka, muzyka grała w uszach, zobaczyłam lekkie wybrzuszenie w jego bluzie, pewnie komórka. Doszłam do wniosku, że ją potrzebuję..
- Oj no przeepraaaszaam... - Mruknęłam starając się być bardzo przekonywująca, ale po nim zobaczyłam, że nie wierzy mi ani troszeczkę, hmm.. sama też bym sobie nie wierzyła. Przytuliłam go lekko, tak by odciągnąć jego uwagę od swoich zamiarów, delikatnie wyciągnęłam z jego kieszeni komórkę i schowałam w dłoni. Czym prędzej go puściłam by ściągnąć naleśnika. Na szczęście nie zauważył, że w magiczny sposób coś mu zniknęło.. Zabrał się do robienia śniadania, z tą margaryną na twarzy i jajkiem na głowie... Oj piękny widok. Kolejna porcja masy wylądowała na gorącej patelni, kontem oka patrzyłam co on tam kombinuje. Na talerzu ułożył serduszko, chociaż nie do końca wiem po co.. Zaczęłam się ponownie zastanawiać, czy aby na pewno tamte wydarzenia były snem i w tym czasie schowałam jego komórkę do kieszeni... Przez kolejne kilka minut w ciszy pracowałam, patrząc co on wyprawia na tym talerzu. Gdy naleśniki były gotowe z dumą stwierdziłam, że syrop się zachował, w połowie, ale zachował. Utworzyłam na naleśniku uśmiechnięte serduszko, sama w duchu się uśmiechając.. Nalałam jeszcze soku do szklanki, wzięłam to wszystko uprzednio wyłączając kuchenkę i poszłam do pokoju by obudzić śpiącego królewicza..
- Gdzie ty się tak świetnie nauczyłaś gotować? - Sebuś zachwycał się naleśnikami jakby to oto zwyczajne danie było czymś niezwykłym.
- Oj to nic takiego każdy dureń to potrafi... Nawet Kamil...- Chociaż wiedziałam, że dla Seby było to proste, ale pewnie chciał pochwalić mnie, no mniejsza. Planował iść do szkoły gastronomicznej, a jego potrawy... TO są pyszności.. Nagle komórka Sebci zabrzęczała, a ten od razu odebrał, co najmniej jakby się paliło.
- No nawijaj Ozii... - Słuchał jak jego przyjaciel znowu nawija o tym jak stary dziad nabrał się na jego idiotyczną sztuczkę, jak to on zwykle czynił... Jeszcze wymienili parę słów ze sobą, spojrzał na mnie i rozłączył się.
- Kochanie nie będziesz miała nic przeciwko jak pójdę się spotkać ze paroma znajomymi? - Widać było w jego oczach tą tak dobrze mi znaną niepewność, czy ma iść i zostawić mnie z Kamilem... czy też zostać i ZNOWU odmówić swym znajomym... Ale jak dla mnie Kamil nie stanowi zagrożenia, no chyba... ale czemu miałabym trzymać Sebę cały czas przy sobie? Przecież też ma przyjaciół.. Trochę pomęczę przy okazji Kamila, niech wie, że wojna ze mną się jeszcze nie zakończyła, no bynajmniej taki mam plan, bo może pójdę do jakiejś znajomej, dawno nie widziałam się z Olgą... Oj zapowiada się piękny dzionek.
- No idź idź, bo kiedyś napadną na nasz dom myśląc, że jesteś przetrzymywany tu. - Przytuliłam go do siebie dałam całusa, a on pognał się ubierać, ale wcześniej musiał zjeść śniadanie, które mu zrobiłam. Dopiero godzina 14, a on wyszedł z domu, zapanowała cisza zagłuszona jedynie biciem mojego serca oraz oddechem. Nie było śladu obecności Kamila, więc postanowiłam sprawdzić co takiego robi. Cicho podeszłam do drzwi jego pokoju, zajrzałam do środka.... spał sobie, tak słodko.. aż coś ukuło mnie w sercu. Rozejrzałam się dookoła, Seby prawdopodobnie nie będzie przez kolejnych kilka godzin, czyli tak do 18-19.. mam dużo czasu by naprawić to co zepsułam, nawet jeżeli przed sobą nie jestem w stanie przyznać do tego, że coś zepsułam. Weszłam do środka na palcach, nie chciałam go za nic w świecie teraz obudzić, powolutku podeszłam do łóżka, usiadłam na jego skraju..
- Eh.. Kam.. - Cicho szepnęłam patrząc na jego spokojną twarz, którą tak dobrze znałam.. Tak dobrze... Delikatnie położyłam się obok niego, odczekałam kilka chwil, ciągnęło mnie by się wtulić w niego, ale to by go obudziło w trybie now.. Przysunęłam się ostrożnie do niego, położyłam głowę na jego ramieniu, przytuliłam się zamykając oczy. Jego ciepło przeszywało mnie, zatraciłam się w nim cicho wzdychając, wdychałam jego zapach.. zapach cynamonu.. Od zawsze kojarzył mi się tylko z nim, a Seba... no cóż on ma uczulenie na cynamon... równie dobrze można powiedzieć, że ma uczulenie na Kamila..
- Tęsknię za tobą Kam... tak bardzo.. - Ciche słowa płynące wprost z mego serca, a może to tylko działanie pod wpływem chwili? Eh, już nie wiem, ja już nic nie wiem! - Kocham.. - Dałam mu delikatnego całusa w policzek, w usta,.. nie odważyłabym się.. nie teraz.. nie wiem czemu.. Powoli wstałam, niechętnie.. ale za duże ryzyko, że mógłby się obudzić.. Uciekłam z jego pokoju na palcach, przymknęłam drzwi.. Usiadłam w salonie na sofie, włączyłam sobie telewizję.. jakikolwiek program, byle odciągnąć myśli od Kamila.. od wszystkiego co się z nim wiąże.. Zapatrzyłam się na jakiś film, czas nieubłaganie leciał, nie wiem jak to się stało że tak po prostu się wyłączyłam.. minęła godzina, może dwie.. a może więcej.. Wtem do pokoju wszedł Kamil..
- Gdzie mój telefon psychopatyczny paszczurze? - Widać było w jego oczach gniew z nutką irytacji... Hmm.. ciekawe ciekawe, połączenie idealne.
- Hmm.. nie wiem? - Mruknęłam od niechcenia, zmieniłam program, gdyż na tym nie było nic ciekawego.
- Nie jestem idiotą za jakiego mnie masz - Wyciągnął wtyczkę z kontaktu i telewizor zgasł. - Zabrałaś mi go wtedy, gdy mnie przytuliłaś - Stanął nade mną i wyczekiwał na dalszy ciąg zdarzeń.
- Nie prawda, nie zabrałam go.. Co ty chcesz? - To było głupie, a jednak dalej się broniłam.
- Aneta... oddaj mi telefon dobrze? - Poprosił mnie i pierwszy raz od długiego czasu zwrócił się do mnie po imieniu... Waaa... Robimy postępy...
- Ale ja go nie mam.. - Wiedziałam, że perfidnie go widać w kieszeni na dupie, ale mniejsza.. ja go nie mam! x3
- Ja wiem że między nami jest coś, jakieś napięcie...- Usiadł koło mnie i spojrzał mi w oczy... Patrząc w jego oczy widziałam tą głębie, w której można by było utonąć... i w której tonęłam tyle razy..
- Jakie napięcie, nie ma żadnego napięcia.. - Ni to obrona ni to atak, raczej bełkotanie.. zaprzeczanie samej sobie, może po prostu zaczęłam się stresować? Tak jak wtedy... gdy się w nim zakochałam..
- Aneciu... ja nie chcę się z tobą już kłócić, bo to mnie wyniszcza...- Wziął moją rękę widać, że z wielką trudnością mu przychodzi powiedzenie ''Przepraszam''.. Ale to przecież jego wina, a nie moja! Ale jednak.. wreszcie siedzi tu ze mną mój Kam.. ten sam, niezmienny.. od pierwszej chwili.. Skoro chcę go odzyskać, skoro dalej go kocham.. To mój czas.
- Oh Kam.. - Przytuliłam się do niego, potrzebowałam tego, brakowało mi tego.. tego ciepła, tego zapachu.. I mogłam to wszystko nieodwracalnie stracić, nadal mogę.. ale walczę, będę walczyć..
- Przepraszam Ciebie za to, że byłem z tobą nieszczery ale... To trudne żyć w cieniu starszego brata... "Ooo to ty jesteś bratem Seby"...- Przytulił mnie do siebie.. Czułam rytmiczne bicie jego serca, które delikatnie przyśpieszyło, podobnie jak moje...
- Ja też cię przepraszam.. - Wyszeptałam wdychając ten słodki zapach. - Poniosło mnie.. bardzo. Nie chciałam.. ja.. - Przepraszanie w moim wykonaniu było najbardziej żenujące na całym świecie.. Język mi się plątał, tyle myśli pod czupryną latało, tyle chęci.. tyle zamiarów, tyle wspomnień.... no właśnie.. wspomnień..
- Tak bardzo tęskniłem... Zawsze cię w głębi serca kochałem i nigdy nie przestałem. - Popatrzył na mnie z czułością, której tak dawno nie widziałam.. Brakowało mi tego.
- Ja.. też cię kocham.. - Delikatny uśmiech pojawił się na mojej twarzy, nie wiem która godzina, nie wiem kiedy Seba wróci.. nie obchodzi mnie to teraz. Moje oczy zamieniły się w dwie wielkie szklanki, chciało mi się płakać ze szczęścia, tak bardzo jego słowa mnie uszczęśliwiły.. tak bardzo chciałabym by wszystko znów było po staremu, ale jak? Seba.. Kamil.. kocham ich obu.. żadnego nie chcę zranić.. z każdym chcę być.. ale to nie jest dobre, to nigdy dobrze się nie kończy.. Zaryzykuje.
- Kam.. wróć do mnie.. - Wyszeptałam jeszcze zanim cokolwiek zdążył zrobić, moja ręka mimowolnie pogładziła go po szyi, po znajomych kościach.. mięśniach.. Westchnęłam cichutko.
- Czekałem na to tak długo...- Pocałował mnie delikatnie jakbym była snem, który miał zaraz zniknąć. Dotyk jego ust sprawił, że zalała mnie fala ciepła, znajomego miłego latania motylków.. Spojrzałam mu w oczy, ledwie trzymałam emocje na wodzy.. to było jak wielka eksplozja..
- Ale Seba... - Zaczęłam, jednak nie do końca wiedziałam co powiedzieć.. a może raczej jak to ubrać w słowa.. - .. nie może się dowiedzieć, dobrze? - Patrzałam z nadzieją na niego, delikatnie głaskałam go.
- Dla ciebie wszystko. - Uśmiechnął się do mnie, a potem wyglądał jakby czegoś nasłuchiwał.. Wstał, po jego minie widziałam, że robił to niechętnie i wyszedł do swojego pokoju dokładnie w momencie, gdy Seba wszedł do domu, a czar... po prostu prysł. Jednak ja wiedziałam, że już odzyskałam Kamila.. a on mnie.. Mimowolnie spojrzałam na zegarek... 19.. no nieźle! Tyle czasu minęło? Woo.. Mimo smutku wiążącego się z odejściem Kama musiałam przybrać uśmiechnięty wyraz twarzy.. Seba nie może się dowiedzieć.. i nie dowie się.. ale.. o cholera.. przecież Kamil pachnie cynamonem, czyli ja pewnie teraz też... a Sebuś jest uczulony... No to się wkopałam..
- Seeebuś! - Wstałam, pomysł był prosty.. uciec do łazienki i czymś zabić cynamon..
- Hej słońce. - Zawołał do mnie i poszedł do łazienki.- Coś się ciekawego działo podczas mojej nieobecności?
- Nie, oglądałam jakiś nudny film, szukałam twojego laptopa, ale nie znalazłam więc przyszłam tu, wygoniłam Kamila.. no i tak siedziałam do teraz, nudy. - Kłamstwo na kłamstwie i kłamstwem popycha, oj coś za łatwo mi to przychodzi. Nie powinnam mieć wyrzutów sumienia? Heh.. raczej nie w tym wcieleniu.. Później nie działo się nic na tyle ciekawego bym mogła o tym teraz wspominać, ot przytulanki itp. itd.. Jednak coś sprawiło, że tą noc spędziłam w łóżku Kamila....
- Zobaczysz jak smutek i mrok jest w moim sercu, gdy Ciebie nie ma...
Przez chwilę, krótką chwilę zrobiło mi się go naprawdę żal, jednak uznałam to za chwilę słabości i zignorowałam to. Poszłam zrobić naleśniki, mam nadzieję że Kamil nie wyżarł całego syropu, znowu. W kuchni siedział ten mały szczur Killer, patrzył na mnie tak, jakby kazał mi wrócić tam albo to ja zaczynam świrować przez to wszystko.
- Wynocha. - Mruknęłam wskazując ręką w stronę drzwi. - Nawet mnie nie wkurzaj. - Dodałam cicho, dopiero wtedy raczył podnieść swoją dupę i pójść. Wrócił mi dobry humor, wyciągnęłam mp3 z kieszeni by włączyć muzykę, gdyż moja komórka dziwnie znikła. Zabrałam się do przyszykowania wszystkiego, cichutko sobie nucąc. W czasie, gdy patelnia się rozgrzewała doszłam do wniosku, że masa jest nieco zbyt gęsta i trzeba dodać troszeczkę mleka. Tak więc sięgnęłam do lodówki, ale ku mojemu zaskoczeniu drzwiczki się od czegoś odbiły.. po chwili już widziałam z czym się spotkały - z twarzą Kamila. Uśmiechnęłam się mimowolnie, dolałam mleka i odłożyłam je z powrotem. Dokładnie zamieszałam, wylałam pierwszą porcję na patelnię i zauważyłam, że nie schowałam margaryny. Westchnęłam, chciałam ją odłożyć, jednak ktoś, tzn Kamil, musiał stać bezpośrednio za mną, gdyż wystraszyłam się i margaryna wylądowała na jego twarzy roztarta. Zdusiłam w sobie śmiech, nie mogę się śmiać, ale uśmiech tak czy siak pojawił się na mej twarzy.
- Ups? - Starałam się by wyglądało to na akcje zaplanowaną, on nie może wiedzieć, że wystraszyłam się go. Co to to nie! Nie przyznam się do strachu przed nim.
- Przepraszam, ale czy ja wyglądam jak patelnia do smarowania? - Mówił to z małym podirytowaniem, ale tak, jakby to co było wcale się nie wydarzyło, coraz bardziej jestem przekonana, że to był sen..
- Hmm.. Owszem. - Przekręciłam naleśnika na drugi bok, sięgnęłam po jedno z jajek, które też nie schowałam.. jakby ktoś chciał, bym je rozwaliła mu na głowie. Z uśmiechem obróciłam się do niego i na szczycie głowy rozbiłam i rozsmarowałam to właśnie jajko. Jego mina, wyrażająca wściekłość, gniew, bezsilność... coś co napawa mnie większym optymizmem, niż słuchanie jakiejś tam muzyki.
- Mmm jak pięknie. - Wredny uśmiech nie schodził mi z pyszczka, muzyka grała w uszach, zobaczyłam lekkie wybrzuszenie w jego bluzie, pewnie komórka. Doszłam do wniosku, że ją potrzebuję..
- Oj no przeepraaaszaam... - Mruknęłam starając się być bardzo przekonywująca, ale po nim zobaczyłam, że nie wierzy mi ani troszeczkę, hmm.. sama też bym sobie nie wierzyła. Przytuliłam go lekko, tak by odciągnąć jego uwagę od swoich zamiarów, delikatnie wyciągnęłam z jego kieszeni komórkę i schowałam w dłoni. Czym prędzej go puściłam by ściągnąć naleśnika. Na szczęście nie zauważył, że w magiczny sposób coś mu zniknęło.. Zabrał się do robienia śniadania, z tą margaryną na twarzy i jajkiem na głowie... Oj piękny widok. Kolejna porcja masy wylądowała na gorącej patelni, kontem oka patrzyłam co on tam kombinuje. Na talerzu ułożył serduszko, chociaż nie do końca wiem po co.. Zaczęłam się ponownie zastanawiać, czy aby na pewno tamte wydarzenia były snem i w tym czasie schowałam jego komórkę do kieszeni... Przez kolejne kilka minut w ciszy pracowałam, patrząc co on wyprawia na tym talerzu. Gdy naleśniki były gotowe z dumą stwierdziłam, że syrop się zachował, w połowie, ale zachował. Utworzyłam na naleśniku uśmiechnięte serduszko, sama w duchu się uśmiechając.. Nalałam jeszcze soku do szklanki, wzięłam to wszystko uprzednio wyłączając kuchenkę i poszłam do pokoju by obudzić śpiącego królewicza..
- Gdzie ty się tak świetnie nauczyłaś gotować? - Sebuś zachwycał się naleśnikami jakby to oto zwyczajne danie było czymś niezwykłym.
- Oj to nic takiego każdy dureń to potrafi... Nawet Kamil...- Chociaż wiedziałam, że dla Seby było to proste, ale pewnie chciał pochwalić mnie, no mniejsza. Planował iść do szkoły gastronomicznej, a jego potrawy... TO są pyszności.. Nagle komórka Sebci zabrzęczała, a ten od razu odebrał, co najmniej jakby się paliło.
- No nawijaj Ozii... - Słuchał jak jego przyjaciel znowu nawija o tym jak stary dziad nabrał się na jego idiotyczną sztuczkę, jak to on zwykle czynił... Jeszcze wymienili parę słów ze sobą, spojrzał na mnie i rozłączył się.
- Kochanie nie będziesz miała nic przeciwko jak pójdę się spotkać ze paroma znajomymi? - Widać było w jego oczach tą tak dobrze mi znaną niepewność, czy ma iść i zostawić mnie z Kamilem... czy też zostać i ZNOWU odmówić swym znajomym... Ale jak dla mnie Kamil nie stanowi zagrożenia, no chyba... ale czemu miałabym trzymać Sebę cały czas przy sobie? Przecież też ma przyjaciół.. Trochę pomęczę przy okazji Kamila, niech wie, że wojna ze mną się jeszcze nie zakończyła, no bynajmniej taki mam plan, bo może pójdę do jakiejś znajomej, dawno nie widziałam się z Olgą... Oj zapowiada się piękny dzionek.
- No idź idź, bo kiedyś napadną na nasz dom myśląc, że jesteś przetrzymywany tu. - Przytuliłam go do siebie dałam całusa, a on pognał się ubierać, ale wcześniej musiał zjeść śniadanie, które mu zrobiłam. Dopiero godzina 14, a on wyszedł z domu, zapanowała cisza zagłuszona jedynie biciem mojego serca oraz oddechem. Nie było śladu obecności Kamila, więc postanowiłam sprawdzić co takiego robi. Cicho podeszłam do drzwi jego pokoju, zajrzałam do środka.... spał sobie, tak słodko.. aż coś ukuło mnie w sercu. Rozejrzałam się dookoła, Seby prawdopodobnie nie będzie przez kolejnych kilka godzin, czyli tak do 18-19.. mam dużo czasu by naprawić to co zepsułam, nawet jeżeli przed sobą nie jestem w stanie przyznać do tego, że coś zepsułam. Weszłam do środka na palcach, nie chciałam go za nic w świecie teraz obudzić, powolutku podeszłam do łóżka, usiadłam na jego skraju..
- Eh.. Kam.. - Cicho szepnęłam patrząc na jego spokojną twarz, którą tak dobrze znałam.. Tak dobrze... Delikatnie położyłam się obok niego, odczekałam kilka chwil, ciągnęło mnie by się wtulić w niego, ale to by go obudziło w trybie now.. Przysunęłam się ostrożnie do niego, położyłam głowę na jego ramieniu, przytuliłam się zamykając oczy. Jego ciepło przeszywało mnie, zatraciłam się w nim cicho wzdychając, wdychałam jego zapach.. zapach cynamonu.. Od zawsze kojarzył mi się tylko z nim, a Seba... no cóż on ma uczulenie na cynamon... równie dobrze można powiedzieć, że ma uczulenie na Kamila..
- Tęsknię za tobą Kam... tak bardzo.. - Ciche słowa płynące wprost z mego serca, a może to tylko działanie pod wpływem chwili? Eh, już nie wiem, ja już nic nie wiem! - Kocham.. - Dałam mu delikatnego całusa w policzek, w usta,.. nie odważyłabym się.. nie teraz.. nie wiem czemu.. Powoli wstałam, niechętnie.. ale za duże ryzyko, że mógłby się obudzić.. Uciekłam z jego pokoju na palcach, przymknęłam drzwi.. Usiadłam w salonie na sofie, włączyłam sobie telewizję.. jakikolwiek program, byle odciągnąć myśli od Kamila.. od wszystkiego co się z nim wiąże.. Zapatrzyłam się na jakiś film, czas nieubłaganie leciał, nie wiem jak to się stało że tak po prostu się wyłączyłam.. minęła godzina, może dwie.. a może więcej.. Wtem do pokoju wszedł Kamil..
- Gdzie mój telefon psychopatyczny paszczurze? - Widać było w jego oczach gniew z nutką irytacji... Hmm.. ciekawe ciekawe, połączenie idealne.
- Hmm.. nie wiem? - Mruknęłam od niechcenia, zmieniłam program, gdyż na tym nie było nic ciekawego.
- Nie jestem idiotą za jakiego mnie masz - Wyciągnął wtyczkę z kontaktu i telewizor zgasł. - Zabrałaś mi go wtedy, gdy mnie przytuliłaś - Stanął nade mną i wyczekiwał na dalszy ciąg zdarzeń.
- Nie prawda, nie zabrałam go.. Co ty chcesz? - To było głupie, a jednak dalej się broniłam.
- Aneta... oddaj mi telefon dobrze? - Poprosił mnie i pierwszy raz od długiego czasu zwrócił się do mnie po imieniu... Waaa... Robimy postępy...
- Ale ja go nie mam.. - Wiedziałam, że perfidnie go widać w kieszeni na dupie, ale mniejsza.. ja go nie mam! x3
- Ja wiem że między nami jest coś, jakieś napięcie...- Usiadł koło mnie i spojrzał mi w oczy... Patrząc w jego oczy widziałam tą głębie, w której można by było utonąć... i w której tonęłam tyle razy..
- Jakie napięcie, nie ma żadnego napięcia.. - Ni to obrona ni to atak, raczej bełkotanie.. zaprzeczanie samej sobie, może po prostu zaczęłam się stresować? Tak jak wtedy... gdy się w nim zakochałam..
- Aneciu... ja nie chcę się z tobą już kłócić, bo to mnie wyniszcza...- Wziął moją rękę widać, że z wielką trudnością mu przychodzi powiedzenie ''Przepraszam''.. Ale to przecież jego wina, a nie moja! Ale jednak.. wreszcie siedzi tu ze mną mój Kam.. ten sam, niezmienny.. od pierwszej chwili.. Skoro chcę go odzyskać, skoro dalej go kocham.. To mój czas.
- Oh Kam.. - Przytuliłam się do niego, potrzebowałam tego, brakowało mi tego.. tego ciepła, tego zapachu.. I mogłam to wszystko nieodwracalnie stracić, nadal mogę.. ale walczę, będę walczyć..
- Przepraszam Ciebie za to, że byłem z tobą nieszczery ale... To trudne żyć w cieniu starszego brata... "Ooo to ty jesteś bratem Seby"...- Przytulił mnie do siebie.. Czułam rytmiczne bicie jego serca, które delikatnie przyśpieszyło, podobnie jak moje...
- Ja też cię przepraszam.. - Wyszeptałam wdychając ten słodki zapach. - Poniosło mnie.. bardzo. Nie chciałam.. ja.. - Przepraszanie w moim wykonaniu było najbardziej żenujące na całym świecie.. Język mi się plątał, tyle myśli pod czupryną latało, tyle chęci.. tyle zamiarów, tyle wspomnień.... no właśnie.. wspomnień..
- Tak bardzo tęskniłem... Zawsze cię w głębi serca kochałem i nigdy nie przestałem. - Popatrzył na mnie z czułością, której tak dawno nie widziałam.. Brakowało mi tego.
- Ja.. też cię kocham.. - Delikatny uśmiech pojawił się na mojej twarzy, nie wiem która godzina, nie wiem kiedy Seba wróci.. nie obchodzi mnie to teraz. Moje oczy zamieniły się w dwie wielkie szklanki, chciało mi się płakać ze szczęścia, tak bardzo jego słowa mnie uszczęśliwiły.. tak bardzo chciałabym by wszystko znów było po staremu, ale jak? Seba.. Kamil.. kocham ich obu.. żadnego nie chcę zranić.. z każdym chcę być.. ale to nie jest dobre, to nigdy dobrze się nie kończy.. Zaryzykuje.
- Kam.. wróć do mnie.. - Wyszeptałam jeszcze zanim cokolwiek zdążył zrobić, moja ręka mimowolnie pogładziła go po szyi, po znajomych kościach.. mięśniach.. Westchnęłam cichutko.
- Czekałem na to tak długo...- Pocałował mnie delikatnie jakbym była snem, który miał zaraz zniknąć. Dotyk jego ust sprawił, że zalała mnie fala ciepła, znajomego miłego latania motylków.. Spojrzałam mu w oczy, ledwie trzymałam emocje na wodzy.. to było jak wielka eksplozja..
- Ale Seba... - Zaczęłam, jednak nie do końca wiedziałam co powiedzieć.. a może raczej jak to ubrać w słowa.. - .. nie może się dowiedzieć, dobrze? - Patrzałam z nadzieją na niego, delikatnie głaskałam go.
- Dla ciebie wszystko. - Uśmiechnął się do mnie, a potem wyglądał jakby czegoś nasłuchiwał.. Wstał, po jego minie widziałam, że robił to niechętnie i wyszedł do swojego pokoju dokładnie w momencie, gdy Seba wszedł do domu, a czar... po prostu prysł. Jednak ja wiedziałam, że już odzyskałam Kamila.. a on mnie.. Mimowolnie spojrzałam na zegarek... 19.. no nieźle! Tyle czasu minęło? Woo.. Mimo smutku wiążącego się z odejściem Kama musiałam przybrać uśmiechnięty wyraz twarzy.. Seba nie może się dowiedzieć.. i nie dowie się.. ale.. o cholera.. przecież Kamil pachnie cynamonem, czyli ja pewnie teraz też... a Sebuś jest uczulony... No to się wkopałam..
- Seeebuś! - Wstałam, pomysł był prosty.. uciec do łazienki i czymś zabić cynamon..
- Hej słońce. - Zawołał do mnie i poszedł do łazienki.- Coś się ciekawego działo podczas mojej nieobecności?
- Nie, oglądałam jakiś nudny film, szukałam twojego laptopa, ale nie znalazłam więc przyszłam tu, wygoniłam Kamila.. no i tak siedziałam do teraz, nudy. - Kłamstwo na kłamstwie i kłamstwem popycha, oj coś za łatwo mi to przychodzi. Nie powinnam mieć wyrzutów sumienia? Heh.. raczej nie w tym wcieleniu.. Później nie działo się nic na tyle ciekawego bym mogła o tym teraz wspominać, ot przytulanki itp. itd.. Jednak coś sprawiło, że tą noc spędziłam w łóżku Kamila....